Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tęsknota. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 kwietnia 2011

Obsesja

Tak bardzo potrzebuję się zbliżyć...
Dziś wielki piątek. Większość chrześcijan rozpamiętuje dzień śmierci Jezusa. Część z nich rozumie nawet co zaszło tam, dwa tysiące lat temu na krzyżu. A ja ciągle nie do końca...
Jak mogę się zbliżyć bardziej do Jego tajemnicy? Jak mogę ogarnąć to, czego nie potrafię, rozproszony troskami dnia dzisiejszego. Codziennie staram się wyrwać z łańcuchów i biec w Jego kierunku i codziennie okazuje się, że jestem w tym samym miejscu lub o krok dalej. Moje pragnienie pozostaje niezaspokojone a życie rozbite na kawałki z powodu "tu i teraz". I tylko to pragnienie tli się we mnie niegasnącym płomieniem - głód Boga. Dla mnie jego obecność jest realną potrzebą tymczasem On ciągle jest niedostępny ponieważ... nie potrafię przekreślić swojego życia? Zdawało mi się, że już dawno to zrobiłem. I od jakiegoś czasu codziennie wraca do mnie to przeświadczenie, że WSZYSTKO JEST BEZ WARTOŚCI w porównaniu z tym, co dokonało się na krzyżu. Nic nie jest wstanie przynieść mi satysfakcji. Nic nie zaspokoi tego głodu. Codzienność może go tylko przytłumić - zadziałać jak środek przeciwbólowy. Lecz głód będzie ciągle powracał, ciągle się nasilał. Jestem tego pewien, gdyż powraca nieustannie od wielu lat.
Dziś wielki piątek. Większość chrześcijan rozpamiętuje dzień śmierci Jezusa. Ja pamiętam codziennie.

Jezu... tak bardzo Cię kocham... tak bardzo tęsknie.

sobota, 12 lutego 2011

Korzeń wiary

Nie warto zapominać w jakich okolicznościach nawróciło się do Boga. Ja prawie o tym zapomniałem. Pamiętam, że Bóg mówił do mnie bardzo wiele gdy będąc jeszcze katolikiem szykowałem się do przyjęcia bierzmowania. Wtedy też nawróciłem się się po raz pierwszy. Ale byłem całkiem sam ze swoją nową, maleńką wiarą - ani przyjaciół, ani kościoła, ani Biblii. Po miesiącu zacząłem się staczać i musiały minąć trzy lata zanim po raz kolejny dałem Bogu szanse.
Winorośl - słowa Boga na temat winorośli wówczas były tymi, które Bóg kładł mi na sercu. Pamiętam jak biegałem do spowiedzi co tydzień, żaliłem się księdzu, że moje życie chrześcijańskie jest poplątane, pełne grzechu i słabości... A ksiądz, tydzień po tygodniu zadawał mi jedną i tą samą pokutę: "Przeczytaj 15 rozdział ewangelii Jana!" Cóż... nie każdy ma tyle wyczucia aby przeczytać i postarać się zrozumieć. Ja wtedy nie miałem.
Wiecie co tam jest napisane? Że Jezus jest winoroślą w której my musimy trwać! Inaczej nasza wiara zwiędnie, będzie bezowocna. Tak się stało w moim przypadku. Nie wiedziałem co to znaczy trwać. I jak mogę trwać w kimś, kto zmarł prawie 2000 lat temu? Dziś wiem.
Jezus zostawił nam swoje nauki. Biblia jest ich pełna. Są w niej słowa nie tylko samego Mesjasza, ale i jego najbliższych uczniów. Czytanie ewangelii, studiowanie Jezusa, jego życia i nauki, jest jednym z elementów trwania w nim. Ale ważniejsza niż to, jest relacja. Ja wchodzę w relację, gdy się wyciszę. W samotności. Zamknięty na cztery spusty we własnym pokoju pragnę bliskości Boga. I gdy się modlę w samotności, on przychodzi. Mówi mi o ludziach, którzy leżą mu na sercu. Mówi o troskach. I mówi jak mam prowadzić swoje życie. A gdy potem wracam do codzienności, często tęsknię. I nic nie sprawia mi tyle radości, co obecność Boga.
Piszę o tym teraz, dlatego że znów tęsknię. Tak naprawdę miałem ostatnio niewiele czasu dla Boga. Jestem tak zalatany, że wolne chwile spędzam na "nic nie robieniu". Nie chce mi się modlić. Moje marzenia - te dobre - wydają się być takie odległe i nieosiągalne.
Dziś, poszwendałem się trochę po chrześcijańskich blogach. I pomyślałem, że muszę sobie przypomnieć jak to się wszystko zaczęło. Wiedziałem, że miało swój początek w 15 rozdziale ewangelii Jana. Wiedziałem, że będzie tam napisane coś o winorośli. Gdy to przeczytałem, łzy same cisnęły mi się do oczu. Przypomniałem sobie wszystko i... chyba znowu się nawróciłem.

Ja jestem prawdziwym szczepem winnym, a mój Ojciec jest tym, który uprawia winnicę.
On to właśnie odcina ode Mnie każdą odrośl nie przynoszącą owocu, każdą zaś, która owoc przynosi, oczyszcza, aby wydawała owoc jeszcze obfitszy.
Nauka, którą wam przekazałem, już uczyniła was czystymi.
Wytrwajcie tedy we Mnie do końca, to i Ja będę trwał w was. Jak latorośl niewszczepiona w winny krzew nie może sama przynosić owocu, tak też i wy, jeśli nie będziecie trwać we Mnie.
Ja jestem winnym krzewem, a wy latoroślami. Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi owoc obfity. Beze Mnie zaś nic nie możecie uczynić.
Ten, kto nie trwa we Mnie, zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie. Zbiera się ją i wrzuca do ognia, na spalenie.
Jeżeli wy będziecie trwać we Mnie, a moje słowa w was, to możecie prosić, o co zechcecie, a wszystko się wam stanie.

Ewangelia wg. św. Jana, rozdział 15, wersety od 1 do 7.

wtorek, 27 lipca 2010

Collins, Lewis i pragnienia

"Żadna istota nie rodzi się z takim pragnieniem, dla którego nie istniałoby jakieś zaspokojenie. Dziecko odczuwa głód – istnieje pożywienie. Kaczątko chce pływać – istnieje woda. Ludzie odczuwają pożądanie seksualne – istnieje seks. Skoro więc odnajduję u siebie prag„nienie, którego nie może zaspokoić żadne doświadczenie na tym świecie, najprawdopodobniej oznacza to, że zostałem stworzony dla innego świata."

                                                                                                                     - C. S. Lewis

Jak ten świat jest zmyślnie skonstruowany. Każdy organizm ma w nim to, czego potrzebuje do życia. Każdy organizm może odnaleźć zaspokojenie swoich pragnień gdzieś w tym świecie. Jakakolwiek potrzeba: głód, ruch, bezpieczeństwo, miłość, aspiracje zawodowe... wszystko można zaspokoić. Każda potrzeba jest jak puzel, do którego pasuje tylko jeden element – zaspokojenie.

Doskonałość znów mnie zadziwiła. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Tylko co z potrzebą, którą odczuwa tak wielu – potrzebą transcendencji? Co z potrzebą zbliżenia się do Boga? Ja tęsknię, pragnę... czasem wręcz usycham i omdlewam z braku możliwości zbliżenia się jeszcze bardziej. Czyżby faktem było to, że zostałem stworzony dla innej rzeczywistości? Innego świata? Gdzie On będzie bliżej?

środa, 16 września 2009

Ciągle tęsknię...

Jadąc dzisiaj do domu samochodem zdałem sobie sprawę z tego, że nadal tęsknię. Tęsknię za Bogiem. I dopóki nie trafię do Niego, będę dalej tęsknił. Moja tęsknota za inną rzeczywistością, za światem według Jego projektu, za Jego obecnością... była we mnie od zawsze. Pojawiała się w różnych odstępach czasu, przypominała mi że nie tutaj moje miejsce... taka jest prawda. Moje serce zawsze tęskniło za czymś większym. Zawsze lgnęło do dobra i do źródła tej dobroci. Nieraz nasuwała mi się myśl że może tęsknię za przyjaciółmi. Ale gdy byli wokół mnie, dalej tęskniłem do Nieba. Czasem też myślałem że to tęsknota za posiadaniem dziewczyny... teraz ją mam a moja tęsknota się nie zmieniła. Dalej pragnę być z Nim, dalej mi Go brakuje.
Czekać na spełnienie obietnic. Na nową rzeczywistość. Przygotować się do niej, pokazać ludziom że On jeszcze nie zapomniał o nas i dalej się troszczy, chce nas zachować od głupoty, beznadziei, samotności.
Czekać, pracować wytrwale. Kochać...
To życie wcale nie jest takie trudne.

niedziela, 22 czerwca 2008

Ekonomia, drzewo i Bóg

Egzamin z ekonomii był wciąż przede mną.
Stojąc tak na korytarzu IPSu wśród sporej grupki znajomych z uczelni nabierałem przekonania że nie jestem jedyną osobą, która nie radzi sobie z tym przedmiotem. Kiedyś to sprawiało że czułem się lepiej. Teraz nic nie dawało. Bylem trochę zdenerwowany i wystraszony. Mimo że całe wieczory spędzałem na nauce, nie czułem się pewnie. W końcu było to moje czwarte podejście do egzaminu. I było moją ostatnią szansą.
Postanowiłem się wyrwać na chwilę z grona przyjaciół, którzy ciągle powtarzali regułki i odkrywali coraz to nowe pokłady swojej niewiedzy. Założyłem słuchawki i ruszyłem na spacer wzdłuż korytarza. Mocny głos Alanis Morissette mnie uspokajał. Zawsze lubiłem silne, damskie głosy. Szczególnie w połączeniu z łagodną melodią. Poczułem się odprężony. I od razu zacząłem się modlić. Wbrew pozorom wcale nie rozmawiałem z Najwyższym o egzaminie i o zdenerwowaniu. Powiedziałem mu że tęsknię aby go zobaczyć. Aby z nim być.
Korytarz szybko się skończył. Zawróciłem i zacząłem iść w kierunku sali egzaminacyjnej. Tuż przed nią skręciłem na klatkę schodową. Wszedłem na półpiętro i spojrzałem przez okno, które było bardzo nisko – zaczynało się na wysokości mojego pasa i biegło w dół mijając schody. Opierając się o poręcz mogłem dostrzec tylko suchy, szary piach zalegający na podwórzu.
„Co widzisz?” ten Jego delikatny głos wypłynął gdzieś z wnętrza mojego serca. Uwielbiam czuć jak On do mnie przemawia.
- Widzę suchy piach na podwórzu.
Bardziej to pomyślałem niż powiedziałem. Ale on i tak usłyszał. ”Co jeszcze widzisz?”
Przypatrywałem się dłuższa chwilę gdy wreszcie dostrzegłem ruch. Był to cień drzewa, które rosło na podwórzu. Samego drzewa nie byłem wstanie zobaczyć z tej perspektywy. Odpowiedziałem Mu:
- Widzę cień drzewa.
Nie kazał mi długo czekać. Zaraz potem odpowiedział: ”Patrz uważnie. Co tam jeszcze widzisz?”
Chwilę trwało zanim dostrzegłem leżące na szarym piachu zielone liście. Były małe i ciężko było je zauważyć.
- Widzę liście. Dwa... nie trzy zielone liście!
„Dobrze. A teraz odsuń się dwa kroki od poręczy.” Wykonałem polecenie bez namysłu i moim oczom ukazało się drzewo stojące na dziedzińcu. Było pełne świeżych, zielonych liści. „Co teraz widzisz?”
- Drzewo. Zielone drzewo.
Wiedziałem że on właśnie wtedy się uśmiechnął. A zaraz potem powiedział mi to:
„Moje Królestwo w tym świecie jest dokładnie takie jak to drzewo. Niektórym dane jest oglądać tylko szary piach – pospolitość, która was otacza. Ale gdy w sercu człowieka zrodzi się pragnienie poszukiwania Królestwa, zacznie on dostrzegać jego cień. Gdy się zagłębi bardziej, zacznie dostrzegać pojedyncze zielone liście, które upadły na ten świat i nadały mu miejscami barw. Na końcu, gdy Ja pokieruję krokami człowieka, spojrzy on na wszystko z innej perspektywy i ujrzy cały ogrom zieleni, świeżości i piękna jaki jest w Moim Królestwie.”
Po chwili dodał:
„Wiem że tęsknisz. Ale przed tobą jeszcze długa droga.”


PS. Zdałem ten egzamin.