Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apologetyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą apologetyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lutego 2011

Blogowe zmagania

Czas wyjaśnić co działo się ze mną przez tak długi okres. Blog poszedł w zapomnienie, a ja nie miałem głowy do tego aby się wysilić i napisać chociażby najdrobniejszą notkę. Oto wróciłem i już wyjaśniam całe to zamieszanie. Otóż działo się sporo rzeczy, ale najważniejszy jest fakt, że zmagałem się z ideą przeniesienia wszystkich moich blogów na silnik Wordpress. Dlatego też z opóźnieniem wstawiłem ostatnią notkę - myślałem przez długi czas, ze powędruje ona od razu na nowego bloga. Koniec końców pomysł nie wypalił i zostaję przy silniku "Bloggera".

Inną ważną informacją, jest to, że otworzyłem inny, nowy blog. Nosi tytuł "Apologetyka na Ostro" i jest dostępny przez menu widoczne z prawej strony. Łączy on moje dwie pasje: obronę wiary oraz ostrą muzykę. Koncepcja wydawała mi się bardzo ciekawa i warta realizacji. Jednak jak narazie niewiele osób owego bloga komentuje i odwiedza. Mam szczerą nadzieję, że to ulegnie zmianie.

No i ostatni, ale najważniejszy nius - zostałem stryjkiem. Mojemu bratu urodził się syn - Wiktor. Skubaniec ma już ponad dwa tygodnie i rośnie w silę. Tyle niusów. Mam nadzieję, że uda mi się trochę rozkręcić i częściej będę odwiedzał tego bloga. Mam do niego sentyment - w końcu to mój pierwszy.

wtorek, 27 lipca 2010

Collins, Lewis i pragnienia

"Żadna istota nie rodzi się z takim pragnieniem, dla którego nie istniałoby jakieś zaspokojenie. Dziecko odczuwa głód – istnieje pożywienie. Kaczątko chce pływać – istnieje woda. Ludzie odczuwają pożądanie seksualne – istnieje seks. Skoro więc odnajduję u siebie prag„nienie, którego nie może zaspokoić żadne doświadczenie na tym świecie, najprawdopodobniej oznacza to, że zostałem stworzony dla innego świata."

                                                                                                                     - C. S. Lewis

Jak ten świat jest zmyślnie skonstruowany. Każdy organizm ma w nim to, czego potrzebuje do życia. Każdy organizm może odnaleźć zaspokojenie swoich pragnień gdzieś w tym świecie. Jakakolwiek potrzeba: głód, ruch, bezpieczeństwo, miłość, aspiracje zawodowe... wszystko można zaspokoić. Każda potrzeba jest jak puzel, do którego pasuje tylko jeden element – zaspokojenie.

Doskonałość znów mnie zadziwiła. Nie pierwszy i nie ostatni raz. Tylko co z potrzebą, którą odczuwa tak wielu – potrzebą transcendencji? Co z potrzebą zbliżenia się do Boga? Ja tęsknię, pragnę... czasem wręcz usycham i omdlewam z braku możliwości zbliżenia się jeszcze bardziej. Czyżby faktem było to, że zostałem stworzony dla innej rzeczywistości? Innego świata? Gdzie On będzie bliżej?

piątek, 22 maja 2009

Czytając A. J. Hoovera

Powoli zapadał wieczór. Światło słoneczne docierało przez warstwę grubych chmur blade i chłodniejsze niż zazwyczaj. Mimo to wybraliśmy się na spacer. Zostawiliśmy samochód zaparkowany pod ścianą lasu i ruszyliśmy wśród wysokiej trawy w kierunku dzikiego sadu. Trzymała mnie za rękę i szła tuz obok. Spoglądała na mnie z uśmiechem dając mi do zrozumienia że mimo chłodu i owadów, wszystko jest w porządku. W jej spojrzeniu i uśmiechu był jakiś blask. Nie jestem pewnie czy to była radość, jej urok czy miłość jaką mnie darzyła.

Miała na sobie płytkie pantofelki na krótkim obcasie (w sam raz na spacer po lesie), żółtą spódnice sięgającą kolan i zieloną bluzeczkę. Jej ciemnorude włosy spływały kaskadami fal na ramiona i dekolt, mijając po drodze głębokie oczy, zaczerwienione policzki i wilgotne usta. Wyglądała przecudnie. Przy niej samo „piękno” milkło w zawstydzeniu.

Doszliśmy do małego, na wpół wyschłego strumyka. W jego korycie znajdowało się więcej trawy i błota niż wody. To czyniło go trudnym do przejścia. A dopiero za nim rozpoczynał się dziki sad, gdzie powyginane jabłonie wznosiły się nad jeziorem świeżej trawy. Obraz jak z bajki. Jak z Raju. Obydwoje chcieliśmy się tam dostać, rozłożyć koc, który trzymałem pod pachą i po prostu leżeć, cieszyć się sobą.

Przeskoczyłem pierwszy. Z ledwością złapałem równowagę. Błoto po drugiej stronie koryta było bardzo śliskie i niestabilne. Odwróciłem się do niej i powiedziałem:
– Dasz radę!
– No jak? – odpowiedziała. – W tych butach? Nie ma mowy o skakaniu! Może spróbuję jakoś przejść!

Próbowaliśmy dłuższą chwilę. Wreszcie dostrzegliśmy w miarę stabilną kępę trawy rosnącą pośrodku strumienia. Wykorzystując ją trzeba było tylko dwóch dużych kroków aby przejść na drugą stronę. Gdy była w połowie drogi, chwyciłem ją za dłoń i przeciągnąłem do siebie...

*****

Fundament apologetyki.
Wiara opiera się na dowodach podawanych z drugiej ręki. Dlatego dowody te nigdy nie będą aż tak wiarygodne jak dowody bezpośrednie. Ale jednak stanowią solidny materiał dowodowy. W sądzie zeznania świadka są dowodem bezpośrednim dla osoby zeznającej. Ale dla ławy przysięgłych są dowodem niebezpośrednim (z drugiej ręki) i leżą w gestii ich wiary.
Wiara musi się opierać na jakimś dowodzie. I tak jak wiara musi być rozsądna, tak samo dowód musi być rozsądny. Nie może być pewny gdyż nie jest bezpośredni. Ale rozsądny – jak najbardziej. Rozum potrzebuje dowodów bezpośrednich, wiara ufa niebezpośrednim takim jak wyniki badań, zeznania świadków.
Wiara w Boga przedstawia masę dowodów na tyle adekwatnych że można śmiało podjąć ryzyko i wykonać skok. W pierwszej chwili nie można być pewnym że grunt po drugiej stronie strumienia jest stabilny, pewny. Ale obserwacja, poszukiwanie dowodów, mogą zasugerować taką możliwość. Mam nadzieję że znajdziesz w sobie tyle odwagi aby przeskoczyć. Albo że znajdziesz osobę, która pomoże zrobić ci ten krok.
Moja wiara jest świadomym zaufaniem, racjonalnym, na podstawie dowodów. Bóg nie raz mi udowodnił że istnieje i że jest godny zaufania. Dlatego wierzę...