Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pokora. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 12 kwietnia 2011

Pokora

Możesz być arogantem, ignorantem, egoistą... możesz być cynikiem i możesz nawet oszukiwać sam siebie, że się do tego nadajesz. Możesz się pysznić swoją wiedzą, wykształceniem i doświadczeniem. To nie uczyni z ciebie lidera. Nie uczyni przywódcy. To za mało, gdy brak ci fundamentu. Jest nim pokora - bez niej szybko staniesz się niepopularnym lub nawet znienawidzonym przywódcą. Bez niej nie będziesz wstanie być przykładem. Bez niej - mówiąc krótko - nie nadajesz się. I lepiej dla ciebie, jeśli zrozumiesz to zanim zabierzesz się za prowadzenie innych.

Świat wypaczył pojęcie pokory. Dziś bycie pokornym jest tożsame z byciem słabym. Cóż - cnota pozostanie cnotą, nie ważne jak inni będą się starać aby zrobić z niej słabość. Wielu myli pokorę z poczuciem niskiej wartości i stąd ten błędny pogląd. Pokora nie zaczyna się tam, gdzie wmawiasz sobie, że się nie nadajesz, że nie masz odpowiednich cech czy predyspozycji. To wszystko jest skierowane przeciw tobie a pokora, która jest cnotą, jest twoim sprzymierzeńcem. Więc gdzie się zaczyna? Myślę że w odpowiednim podejściu do powierzonego ci zadania i (co najważniejsze) w odpowiednim podejściu do powierzonych ci ludzi. Zanim staniesz się liderem, musisz zrozumieć wagę swojego zadania i poczuć się odpowiedzialnym za jego wykonanie i za przeprowadzenie osób, które wykonują drobniejsze czynności. Jako lider jesteś odpowiedzialny i za wykonanie zadania i za osoby, które prowadzisz. Przed kim jesteś odpowiedzialny? Przed Bogiem? Historią? Przełożonym? Własnym sumieniem? To drugorzędna sprawa. Jeśli jako lider nie akceptujesz zwierzchności to kaleki i słaby z ciebie lider. Jeśli Bóg jest dla ciebie zbyt abstrakcyjnym punktem odniesienia, gdyż masz słabą wiarę lub wcale nie wierzysz, to trudniej będzie ci stać się liderem, który będzie prawdziwie szanowany.

Są dwie pokory. Jedna względem ludzi. Druga względem Boga. Pierwsza jest pożyteczna, druga konieczna. Ta pożyteczna jest warta nabycia ponieważ ułatwia życie. Jeśli traktujesz drugiego człowieka z szacunkiem i czujesz się wobec niego sługą, masz predyspozycje aby w przyszłości stać się dal niego liderem. Musisz tylko nabyć jeszcze trochę mądrości, wiedzy i miłości. Ale najważniejsze jest to, że masz w sobie pokorę.

  Druga pokora - ta względem Boga, ta konieczna - jest zupełnie czymś innym. Przejawia się w służbie dla Niego, w oddaniu mu całego siebie. Święty Jan pisał, że prawdziwa miłość usuwa bojaźń. Pokora zaś ma wiele wspólnego z miłością. One są od siebie zależne i w chrześcijańskim życiu są jak dwa organy pełniące inną funkcję w tym samym organizmie. Ale jeśli boże zasady są dla ciebie najważniejsze w życiu i jednocześnie zdajesz sobie sprawę z tego, że bez Boga nic byś nie miał i niczego byś nie osiągnął, że nigdy nie uda ci się uzyskać zbawienia bez jego pomocy - to znaczy, że masz w sobie pokorę.

piątek, 7 maja 2010

Majówka

Wysiadając zza kierownicy zborowej Toyoty, poczułem jak schodzi ze mnie stres. Dowiozłem wszystkich bezpiecznie. Bez większych przygód i problemów. Było jeszcze przed południem gdy stanęliśmy przed niewielkim, białym budynkiem zboru. Od razu pomyślałem, że to ładny kościółek.

Zapisaliśmy się na konferencję i usiedliśmy w ławkach czekając aż Andrew Kane rozpocznie konferencję. Tematem miała być służba kobiet w kościele. Już podczas słuchania okazało się, że mam podobne poglądy na tą sprawę o nasz mówca. Kobiety powinny służyć – kościół musi przemyśleć raz jeszcze, co Duch Święty i Biblia ma na ten temat do powiedzenia. Przeanalizować wszystkie, dyskusyjne wersety i wyciągnąć wnioski, które są zgodne z wolą Boga.

Nie przyjechałem na tą konferencję dla głównego tematu. Po zakończonych tematach był czas na modlitwę. Wstałem z drżącym sercem jako jedna z osób, która potrzebuje modlitwy, duchowego odświeżenia. Nie czułem potrzeby wylania na mnie Ducha Świętego, czułem potrzebę bycia jednym z tych słabszych, potrzebujących prowadzenia, pokornych, uniżonych. Czekałem długo modląc się własnymi słowami. I zanim się doczekałem, Bóg przyszedł i powiedział mi wiele rzeczy osobiście.

Pokora miała być wyznacznikiem dla mojej postawy. Pokora, która nigdy nie będzie fałszywa, pełna lęku przed życiem i światem. Pragnąłem nigdy nie zapomnieć o tym, kim jestem w Nim i dzięki Niemu. Gdziekolwiek mnie pośle, dokądkolwiek pójdę, pokora będzie dobrym fundamentem dla relacji: ŁUK 18,9-14.

Miałem się wyzbyć trosk. Strach przed jutrem, przed brakiem środków do życia. Jestem Jego dzieckiem, Jego posłańcem. Nie zabraknie mi niczego jeśli będe się skupiał na tym, czego mam dokonać. On zadba o wszystko: MAT 6,19-34.

Miałem potem okazję porozmawiać z Andrew Kanem. Modlił się o nie i potwierdził mi abym się nie troszczył o moja przyszłość, rodzinę. Bóg będzie mi błogosławił w tej kwestii. A co do mojej ścieżki życiowej, zmiany służby... jeszcze nie teraz.