Jednego dnia myślisz, że życie się ustabilizowało i zaczynasz nowy rozdział, drugiego okazuje się, że ciągle jesteś w pół drogi do celu. Męcząca perspektywa. Jednak tylko ona się rysuje w moim życiu. Muszę się przygotowa“ na zmian ciąg dalszy, gdyż jeszcze Bóg nie doprowadził mnie do upragnionego miejsca. I tak myślę, że w życiu musimy być bardzo elastyczni. Zmiany są jakby jedyną stalą wpisaną w nasza codzienność. Czas aby się oswoić z tą myślą.
Ciekawe, że podobnie sprawy się mają z naszymi sercem oraz wiarą. One są w nieustannym ruchu. Każdego dnia coś się z nimi dzieje i następuje tylko wzrost lub rozpad. To tak jakby serce chybotało się raz w przód, raz w tył jak beczka na pokładzie okrętu, który płynie przez wzburzone morze.
Jesteśmy zawsze o krok bliżej celu, lub robimy krok w tył. Nie istnieje taki moment w naszym życiu, że sumienie lub wiara są w stanie spoczynku. Tak więc dbajmy o siebie.
Moim celem jest miłość. Doskonalić się w niej, na wzór Jezusa, który nauczał o niej całe swoje życie. Nauczał nie tylko słowem ale i przykładem. Żadnego ze słów nie rzucił na wiatr - wszystko miało sens i było wartościowe. Do tego podparte przez przykład płynący z jego własnego życia. Miłość, która wiedzie na krzyż.
Ile taka miłość kosztuje? Wszystko co masz. A ile jest warta? W oczach ludzi niewiele, ale wszystko zależy od tego z kim rozmawiasz. Dla jednych jest frajerstwem i marnowaniem życia. Dla innych największym błogosławieństwem. Co najgorsze, ludzie tracą wiarę w taką miłość. Oddanie, zapominanie o sobie, poświęcenie i kochanie to dla wielu ludzi abstrakcja. Wyzwanie jakie stawia przed nimi miłość, jest zbyt wielkie aby byli wstanie je ogarnąć. Tym bardziej gdy powie im się, że miłość to przykazanie i każdy ma obowiązek kochać. Prawda jest taka, że każdy chce być kochany. Jednocześnie wszyscy uciekają od obowiązku kochania. Łatwo się ucieka od trudnej prawdy.
Łudzimy się twierdząc, że da się żyć nie kochając. Ale powoli stajemy się mistrzami w "nie kochaniu". Trzeba tylko kilku regulacji społecznych, aby nauczyć ludzi co wolno a czego nie wolno. Nie wolno kraść, zabijać, przeklinać, oszukiwać i wyzywać ludzi. Nie wolno tego i tamtego. Nie wolno, nie wolno, nie wolno. Zabawna jest ludzka pomysłowość jeśli chodzi o obchodzenie przykazania miłości. Najpierw istniało tylko ono, przykazanie zamknięte w jednym słowie: "KOCHAJ". Dla nas okazał się za trudne. Więc Bóg je opisał za pomocą dziesięciu innych, drobniejszych przykazań. Ale dla nas ciągle jest to za trudne, więc zrezygnowaliśmy z kochania, zastępując je swoimi przepisami: kodeks karny, kodeks rodzinny, kodeks postępowania administracyjnego, kodeks, kodeks, ustawa, ustawa, kodeks, rozporządzenie i jeszcze jedna ustawa... Po co to wszystko? Nie prościej nauczyć się kochać? Nie prościej zrozumieć, że kochając drugiego człowieka nigdy nie wyrządzisz mu krzywdy?
Oczywiście kochanie nie jet takie proste. To nie tylko uczucie, ale i działanie. Kochać też trzeba umieć. A proces nauki jest długi i trudny. Są jednak nauczyciele pokroju Jezusa, którzy wiedzą z czym miłość się je. I - dzięki Bogu - ich wiedza nigdy nie była płatna. Można się tego nauczyć. I na pewno jest to prostsze niż wkucie na pamięć całego prawodawstwa i zastosowanie się do niego.
Świat staje na głowie, jeśli chodzi o miłość. Już nie jest ona kojarzona z oddaniem, poświęceniem, troską. Jest kojarzona z seksem, muzyką pop i młodzieńczym uczuciem, które doprowadza do euforii jak jakiś narkotyk. Miłość to coś więcej niż zakochanie. Nie można jej traktować jak produktu handlowego kojarzonego z ludzką seksualnością. To jest patologia. I to najgorsza jaką ludzie wymyślili. Degradacja i dewaluacja tego, co w tym świecie jest najbardziej wartościowe i najpiękniejsze. Nie dajcie się w to wciągnąć! Tylko Bóg wie czym jest miłość. Tylko Biblia odkrywa całą prawdę na jej temat.
Ćwicz się w miłości. Nie pozwól aby prawda o niej została zapomniana, by uległo zdewaluowaniu wszystko, co wiemy na jej temat. Usiądź do Biblii, poczytaj trochę. Może się okaże, że to wcale nie taka zła lektura. Może cię czegoś nauczy. Może poczytasz coś o Jezusie, odkryjesz jaki był i co nam zostawił. Może nawet dojdziesz do wniosku, że faktycznie był ucieleśnieniem miłości i najdoskonalszym wzorem pośród wzorów. Jeśli wierzysz, że miłość może być odpowiedzią na problemy, z którymi się borykasz w swoim życiu, nie pozwól sobie przysłonić prawdy. Szukaj miłości. Uczyń ją celem swojego życia, swoim stylem! Zrobisz coś szalonego, coś trudnego i niepopularnego. Ale gwarantuję ci, że w krótkim czasie poczujesz się wolny. I odnajdziesz swoje miejsce. Swój dom.
Zespół Underoath... każde słowo tej piosenki krzyczy.
Jeden, podaj mi chociaż jeden powód dla którego seks przedmałżeński miałby być grzechem! Przecież to normalne i racjonalne że chcę spróbować zanim się zdecyduję! Dlaczego Bóg zakazuje czegoś, co jest zdrowe?
Zdrowe? Dla ciała? Duszy? Czy psychiki? Dla ciała... posiadanie partnera jest jak najbardziej zdrowe. Ale tylko jednego. Bądź co bądź wiele chorób bierze się z nieczystości seksualnej z braku wierności. Co w konsekwencji rodzi wiele tragedii. Dla duszy... jej to akurat jest obojętne czy współżyjesz czy nie. Dla psychiki... tak wiem... znam ten argument... niezaspokojenie seksualne rodzi frustrację i nie pozwala się skupić. Więc jak najbardziej zdrowym odruchem jest sypiać z kimś... ale znów należy sobie zadać pytanie czy zdrowe dla psychiki jest robienie tego przed małżeństwem... Seks niezwykle mocno pieczętuję związek. Wręcz wnosi relacje mężczyzny i kobiety na wyższy poziom, bardziej intymny. Jak to powiedział kiedyś jeden z moich ulubionych pisarzy: bardziej niż seks intymna i zbliżająca do siebie jest tylko wspólna modlitwa małżonków. Więc skoro seks tak pieczętuje... i pozwalamy sobie na niego z partnerem co do którego nie jesteśmy pewni, to może się to skończyć tylko na dwa sposoby: 1)zdewastujemy psychikę drugiej osoby przy ewentualnym rozstaniu (to akurat znam z własnego doświadczenia); 2)pozwolimy aby w naszym życiu seks stracił swoją cementującą rolę, pozwolimy aby seks przestał być tym, czym pierwotnie był. Zdrada, nieczystość seksualna... to uderza w godność człowieka. Powoduje zniszczenie, nadszarpnięcie zaufania. Sieje kichę i spustoszenie. Bogu bardzo zależy na tym abyśmy wiedli spokojne życie. Chce na oszczędzić wszelkich niewygód. Przecież największym grzechem jest ludzka głupota, która skazuje drugiego człowieka na cierpienie. A do seksu trzeba podchodzić odpowiedzialnie. W końcu KAŻDY stosunek może zakończyć się ciążą. W końcu nawet najlepsze środki antykoncepcyjne są skuteczne w 98%. Więc dwa na sto stosunków powinny zakończyć się poczęciem. Czy to taki problem mieć 100 stosunków w ciągu roku? Chyba nie. Lepiej aby w takim wypadku mały szkrab miał odpowiedzialnych rodziców, którzy chcą być razem na zawsze. Dla Boga seks jest nagrodą dla dwójki kochających się ludzi, czymś całkowicie naturalnym i pięknym. Jest na tyle wyjątkowy że On chce chronić seks. Aby nie zatracił swojej wartości, by nigdy nie stracił swego blasku jako perła w związku pomiędzy kobietą a mężczyzną. Wszelkie pozamałżeńskie stosunku przyćmiewają ten blask, czynią z seksu używkę... jeśli chcesz, baw się seksem dalej. Gwarantuję ci że za parę lat stanie się on dla ciebie zwykłą „potrzebą” i uleci z niego cała magia.
- Boję się, słyszysz? Co jeśli z tego będzie dziecko? - Wszystko będzie dobrze. Próbował ją pocieszyć, wiedząc że wszystkie jego wysiłki są bezcelowe. Płakała wtulona w jego ramię. On milczał i próbował przełknąć swój strach. Strach? To było przerażenie. Nie bał się tak od bardzo dawna. Miał wrażenie że głupia chwila uniesienia mogła go teraz kosztować całe życie. Pościel ciągle była ciepła. Obydwoje milczeli czekając na świt.
Chciałem napisać coś sensownego. Coś, co natchnie ludzi do działania, pomoże przezwyciężyć trudności. Ale nie czuję się na siłach...
Parę tygodni temu szedłem ulicą zastanawiając się czy zrobiłem coś złego... nasz związek z Kinią przeszedł przez próbę, którą można by nazwać frazą „szacunek wyrażamy poprzez słowa i gesty”. Zastanawiając się wówczas nad własnymi błędami modliłem się o mądrość, która pomoże rozwiązać tamto nieporozumienie. Spotkałem wówczas kobietę, która słyszała o mnie trochę. Pochwaliła mnie za moją pracę z dzieciakami w Otwocku, powiedziała że widzi we mnie anioła. Dziękowała w imieniu całego Otwocka. Wyobrażasz to sobie? Moje poczucie własnej wartości podskoczyło momentalnie bardzo wysoko. Powiedziała też że na urlopie (który wówczas trwał) powinienem pojechać nad morze odpocząć razem z jakąś ładną, kochającą mnie dziewczyną. A modlitwy Bóg wysłuchał dając Kini mądrość aby być uległą w całej tej sytuacji. Byliśmy bardzo szczęśliwi gdy znów padliśmy sobie w ramiona.
Nad morze pojechaliśmy kilka dni później. Razem z nami pojechali Jurek z Anią oraz Piotrek i Justa. Spędziliśmy tam cały tydzień bycząc się na plaży oraz zwiedzając Kołobrzeg. Dawno tak nie wypocząłem jak podczas tego wyjazdu. Razem z Kinią mieliśmy okazje poruszyć parę ważnych kwestii i jeszcze bardziej się zbliżyliśmy w związku. Docieramy się z każdym tygodniem. Przez ból, płacz, rezygnację z własnych pragnień dla tej drugiej osoby.
A teraz siedzę w domu, zeskrobuję spalony w słońcu naskórek ze swoich pleców i martwię się. Wiem że ona jest tam sama, przeżywa ciężkie dni. A ja nie mogę jej przytulić, wesprzeć. Sam siedzę w domu i walczę ze sobą, własnymi grzechami, pychą, brakami w miłości. Czuję się upadły jak rzadko kiedy. Czekam na odnowę, na to aż Bóg da mi nowe siły i możliwości do działania. I pozostawiam wszystko w jego rękach.
Kiniu, nasze kłótnie o to kto kogo bardziej kocha, nie mają sensu. Sprzeczam się z Tobą jak dziecko dla zabawy a w głębi duszy mam świadomość tego, że nikt nigdy nie darzył mnie taką miłością jak Ty. Dziękuję Ci za to.
Kolejny wspaniały, chrześcijański zespół:) Dlaczego w Polsce nikt tak nie gra? :( W komentarzach tekst (jak zwykle). Underoath - A Moment Suspended In Time
Tekst piosenki z komentarzy się nie zgadzał, więc został usunięty:P Nie zgadzał się dlatego, że YouTube po tygodniu sciągnął z serwisu piosenkę "Writing On The Walls", którą tu zamieściłem więc postanowiłem zedytować tego posta i dodać inny utwór. Miłego słuchania.
Piosenka dla wszystkich osób, które czytały ostani wpis. Koniecznie zapoznajcie się z tekstem (znajdziecie go w komentarzach). A potem walczcie o wszystko, co jest Wam drogie!
Zespół: Oh, Sleeper! Piosenka: We Are The Archers!
"Oh, Sleeper". Odkryłem ich w zeszłym tygodniu i od razu pokochałem. Pewnie nie ma zbyt wielkich szans na to że ich płyty będą dostępne w Polsce. Ale zawsze zostaje nam Internet:) Ciekawe czy jesteś na tyle twardy/twarda aby to obejrzeć?
PS. Odradzam oglądanie schizofrenikom i osobą wrażliwym.
W tłumie staram się być niewidzialny. Dla przyjaciół staram się być cennym kompanem. W ciszy odnajduję odpoczynek. W Bogu - sens życia. W ludziach dostrzegam dobro. A w świecie wiele zła. Uczę się żyć, mimo że czuję się pielgrzymem na ziemi. Jestem kim jestem. Już prawie chwyciłem szczęście za ogon.
Bóg w obozie koncentracyjnym
-
Wiele zarzutów kieruje się pod adresem Boga. Jednym z nich - najczęściej
podnoszonym przez krytyków wiary - jest zarzut dotyczący zła. Przybiera on
różne ...